7 listopada 2016

Niesamowicie klimatyczne mieszkanie w kamienicy w Krakowie | WNĘTRZA


To mieszkanie znam już od jakiegoś czasu, i co jakiś czas ponownie trafiam na jego zdjęcia w sieci, i ponownie się zachwycam. Mieszkanie - co ważne, to mieszkanie na wynajem - projektu krakowskiej pracowni "Projekt i..." jest wyjątkowe i zdecydowanie inne niż wszystkie. 

Styl mieszkania został przez autorkę wnętrza, architekt wnętrz Sylwię Lianę, opisany tak:

"skandynawsko-loftowo-industrialny - o ile coś takiego istnieje." 


Nie jestem tu w stanie dostrzec inspirowania się innymi projektantami (którego nie uważam zresztą za nic nagannego), widzę tu indywidualność i własny charakter. Sylwia Liana zaprojektowała i wykonała lampy (przez jakiś czas zastanawiałam się, czy i ja poproszę jej o taką lampę do mojego salonu), a także poduszki, tekstylia (zagłówek pleciony w warkocze). Jak widać projektantka nie lubi gładkich faktur, woli chropowate powierzchnie z wyraźną fakturą, nieoczywiste rozwiązania. Kto wpadłby na pomysł "spalonych" ścian? Na pewno 

Widziałam to mieszkanie publikowane na jakimś dużym portalu, spotkało się wówczas z mnóstwem negatywnych komentarzy. Proponuję spojrzeć na nie jak na wyjątkową scenografię, dzieło sztuki. Zauważcie też, że budżet wykończenia jest dość niski proste kafle w łazience, okap przemysłowy w kuchni, - a efekt...spektakularny. Przynajmniej według mnie. A co Wy myślicie? 


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".




Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".
Bardzo podoba mi się ta zabudowa, kryjąca w sobie kawałek blatu roboczego


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".


Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".

Mieszkanie w kamienicy w Warszawie, "Projekt i...".
efekt spalonej cegły




podpis Katarzyna Antonczyk

34 komentarze:

  1. Inaczej ... ale w sumie hmmm mam mieszane uczucia ... jakby dodać trochę jakiegoś kwiata ( niestety ja nie należę do tych co umieją się zajmować zielonym ) to mogłabym tam mieszkać :) mnie to sie marzy "mało " ( jak każdemu rasowemu zbieraczowi ;) ) -ale tu dla mnie trochę za bardzo wieje chłodem ;) dziwne to uczucie ... bo mimo tego podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam w zasadzie mieszane uczucia, bo zachwycam się efektem na zdjęciach, ale czy chciałabym tam mieszkać? Nie wiem...rzeczywiście jest dość chłodno, ale jednocześnie użyte materiały są ciepłe - drewno na podłogach (choć pomalowane na biało), cegła, tkaniny. Tak więc chyba dokładnie rozumiem, co masz na myśli :)

      Usuń
  2. Podoba mi się odkryta, pomalowana na biało cegła w łazience. Ale ściana za toaletą? Masakra! Wygląda na brudną, co z połączeniu z sąsiedztwem muszli, jeszcze potęguje efekt i budzi obrzydliwe skojarzenia.. Podobnie przyciemniany dół ściany w sypialni- wygląda jak wilgoć lub grzyb, a chyba nie o takie skojarzenia chodziło..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam częściowo rację - przyjrzałam się ścianie za wc i rzeczywiście jest trochę niesmaczna ;) I może w sypialni również efekt "spalenia" mógłby być bardziej spalony, a mniej kojarzący się z grzybem. Ale ja cały czas patrzę na to mieszkanie trochę jak na scenografię, nie mieszkanie, wtedy z większym luzem można docenić wyjątkowo oryginalny jego wygląd.

      Usuń
  3. Potraktuję tę realizację jako ciekawostkę, bo z mojej perspektywy nie da się inaczej. Wyspa kuchenna wyglada, jak dla mnie niesamowicie kiczowato za sprawą tych wystających płyt tworzących coś jakby boks - nie widzę uzasadnienia dla czegoś takiego. Ani estetycznego, ani praktycznego. Masz zaś rację co do okapu - świetnie się tu prezentuje, podobnie jak ta jasna cegła.

    Bezwzględnie muszę uderzyć w jadalnię - krzesła są do wymiany. Po prostu wyglądają okropnie, zupełnie nie pasują do surowości ścian, jasnej podłogi oraz do litego stołu. Łazienka z trudem się broni, głównie za sprawą stylowej umywalki - płytki na podłodze są tutaj niemalże absurdalne. :D Kojarzą mi się z toaletami publicznymi, masakra! :D

    Efekt spalonej ściany jest bardzo ciekawy i inspirujący (można pomyśleć, np. o wybarwieniu na inne kolory), ale jestem pewien, że z biegiem czasu nabrałbym do niego odrazy i położył tynki. :) Co do lamp - zwróć uwagę, że jest to pewna tendencja, aby klosze były wykonane z materiału. W jadalni mamy najpewniej bawełnę, podobnie też w salonie, zaś w sypialni klosze są wykonane z wełny! Fantastyczny pomysł!

    Dodatkowo na pochwałę zasługuje warkoczowy zagłówek oraz komplet wypoczynkowy w salonie - doskonale tam wygląda. Kurde, no wypatrzyłem bardzo dużo wad i elementów, od których bolą mnie zęby (choćby ten nieszczęsny boks w kuchni), ale w sumie...jest ładnie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może po kolei, a potem o całości :) :
      1) boks w kuchni wg mnie uzasadniony jest zasłonięciem kuchennego bałaganu przed widokiem "z zewnątrz" - to bardzo praktyczne rozwiązanie. Płyty są cienkie, ale przez to obudowa wyspy nie przytłacza.
      2) Krzesła nie pasują, racja.
      3) Naprawdę nie wiem, co złego w prostych, beżowo szarych kaflach. Tylko tyle, że są kwadratowe, a kwadratowe są już niemodne. Łazienka jest bardzo prosta, zgoda. Nie jest to najpiękniejsza łazienka świata, to prosta, jasna, gustowna łazienka. Ładniejsza od tysięcy tych, które widziałam na żywo w różnych polskich domach
      4) znowu się zgadzam, spalona ściana ciekawa i trudna, nie wiadomo jak by się z nią mieszkało, ale czy wszystko też trzeba rozpatrywać pod tym kątem? Nie można podziwiać efektu wizualnego?
      No właśnie, bo w sumie jednak całkiem tu fajnie :)

      Usuń
  4. piękne to wnętrze i rzeczywiście robiące wrażenie scenografii. Z jednej strony bardzo miękkie i przytulne, a równocześnie ma w sobie coś zimnego... Trudno powiedzieć, jak się w tym mieszkaniu żyje, ale realizacja pierwszorzędna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętajmy, że to mieszkanie na wynajem, a więc może być chłodne - to w pewnym sensie nawet atut. Znam je z publikacji - inspirujące. Pozdrawiam i czekam na dalsze wieści o łazience z granatowym sufitem:) (kiedy?kiedy??) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie łazienka już gotowa, była gotowa jako pierwsza. Czekam jeszcze na jeden kafel, na którym przesunął się nadruk i trzeba nadrukować go jeszcze raz. A potem będzie wpis :)

      Usuń
  6. Nie jest to styl, ktory "wytrzyma probe czasu". 35 lat temu takie same emocje wywolywala sosnowa boazeria i drzwi wejsciowe tapicerowane wisniowa derma na "chesterfiled sofa":-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w skandynawii i w loftach i galeriach nowego jorku wytrzymał. ;)

      Usuń
  7. fantastyczne, bardzo awangardowe - w stylu galerii. unikatowy element wloknianych warkoczy nad lozkiem. ciekawie wygladają gradienty kolorystyczne.

    aczkolwiek chcialabym zobaczyc wiecej realizacji w stylu nie-skandynawskim. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś może to mieszkanie, które pokazywałam ostatnio? Zupełnie nie-skandynawskie? :) >> http://www.architektnaszpilkach.pl/2016/08/paryskie-mieszkanie-kamienica-warszawa.html

      Usuń
    2. Już je wcześniej oglądałam w Vogue'u. Jestem dumna. :)))
      Ale dalej to pewna sztampa, bo albo Paryż, albo Szwecja... ;) Czekam na zupełnie nowy trend. :)

      Usuń
  8. Niesamowicie klimatyczne? - to chyba żart? Jako scenografia - owszem, do jakiegoś ponurego dramatu psychologicznego. Przytulność? - może w 1%, jest kilka ciepławych elementów... Spalona ściana - masakra. Łazienka - masakra totalna, klimat psychiatryka sprzed stu lat, wskakiwałabym tam na sekundowy prysznic bez przyjemności. Krzesła w jadalni - ni w pięć, ni w dziewięć. Sofa dość miła, zagłówek -fajny pomysł, lampy interesujące. Zamiast wielkiej grafiki z rybą dałabym kilka wielkich obrazów w energetycznych kolorach, może to by trochę uratowało sytuację. Zgadzam się z jednym z przedmówców, że ta dziwna zabudowa z przypadkowo skleconych płyt na środku kuchni wygląda obskurnie, nie wiem co autorka miała na myśli, chyba nic w tym momencie nie myślała. Ogólnie - ktoś się silił na oryginalność, a wyszło żałosne badziewie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet w Pani mało pozytywnym komentarzu znajduje się ukryty komplement "Jako scenografia - owszem, do jakiegoś ponurego dramatu psychologicznego." - to już świadczy o tym, że mieszkanie nie jest NIJAKIE, co można zarzucić większości realizacji, które się widzi. Kuchnia przemyślana jest tak, żeby ukrywać zabudowę i bałagan, wydaje mi się, że intencja autorki jest tu jasno widoczna. Łazienka prosta, ale żeby miała klimat psychiatryka? Tego nie widzę, można równie dobrze zarzucać to wszystkim łazienkom z kaflami-cegiełkami i kaflami kwadratowymi. Rozumiem kilka zarzutów, mieszkanie na pewno jest specyficzne, ale nie spodziewałabym się, że wywoła aż tak negatywne emocje. To tylko mieszkanie, w dodatku czyjeś, i nie musi Pani tam mieszkać ;)

      Usuń
    2. Mam akurat takie same negatywne skojarzenia jak ta pani wyżej. W łazience nie przyczepiłabym się do kafli, ale ta ohydna ściana za sedesem... poza tym niehigieniczne rozwiązania - chropowata ceglana ściana i zasłonka (to chyba cerata?) przy wannie, okropny przeżytek, teraz robi się panele z hartowanego szkła. Cerata przy wannie czy prysznicu zawsze budzi moją odrazę.
      Oczywiście ja też nie chciałabym tam mieszkać, ale pokazując te zdjęcia zapytała Pani - "co myślicie?". Więc dzielimy się swoimi odczuciami. Moje są zdecydowanie negatywne, chociaż podoba mi się kilka elementów. Całę wnętrze natomiast może mogłoby być jakimś biurem, miejscem pracy, raczej nie mieszkaniem.
      W temacie zabudowy kuchni - te płyty po bokach sprawiają wrażenie kartonowej prowizorki. Idea zabudowy słuszna, ale to chyba powinno być jakoś solidniej wykonane.
      Lampy ciekawe, zagłówek - super pomysł :)
      I też dodałabym kroplę koloru!
      Bardzo lubię Pani blog, wiele pokazywanych tutaj projektów bardzo mi się podoba, ale to mieszkanie zupełnie nie przypadło mi do gustu.
      Pozdrawiam - Gosia

      Usuń
  9. Przede wszystkim bardzo fotogeniczne wnętrza. Jako scenografia sesji, filmu - świetne, jako scenografia życia? pewnie znajdą się amatorzy mieszkania przez jakiś czas w tak niestandardowym wnętrzu. Znam, widziałam wcześniej, nie da się zapomnieć lub prześlizgnąć się obojętnie wzrokiem.
    Inne projekty pracowni skradły moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi z kolei wnętrza bardzo się podobają. Odsłonięcie murów wyszło im na dobre. Nie sądzę, aby byly chłodne oraz nieprzyjazne . Mieszkanie jest jasne, przestronne, pełne światła A przede wszystkim bardzo nowoczesne oraz fotogeniczne.
    Wpadły mi rowniez w oko ciekawe akcenty . Szczególnie lampa w jadalni.Robi bardzo duże wrażenie !

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie się najbardziej podoba jadalnia, moim zdaniem ma w sobie najwięcej ciepła, takiego domowego klimatu, bo w końcu to ma być mieszkanie, prawda? Nawet te krzesła jak dla mnie to dobry pomysł, nie wiem co innego chcielibyście tam widzieć - jakieś surowo-toporne drewniane zydle albo warsztatowe stołki z żelaza? Uważam, że te, które są, "zmiękczają" nieco piwniczną surowość wnętrza. Sypialnia natomiast kojarzy mi się właśnie z piwnicą, trochę tam zimno i nieprzytulnie. Piękny zagłówek i zabawne lampy to ciut za mało, żebym chciała tam spędzić noc.
    W jadalni urzekła mnie lampowa konstrukcja nad stołem i ten obraz z rybą, stół w ciepłym kolorze - super!
    Zgadzam się jednak z przedmówcami, że ścianki wokół wyspy kuchennej wyglądają jak tymczasowa osłona z bylejakiej dykty.
    W sumie mieszkanie mnie nie urzekło. Uwielbiam duże, jasne, wysokie mieszkania z dużymi oknami, ale to akurat nie jest zasługą projektanta :). Trochę za mało finezji w tym projekcie, oryginalność polegająca na zabrudzeniu dolnych fragmentów ścian i zasłon - chyba nie była dobrym pomysłem.
    MK

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie podoba mi się. Miałabym koszmary mieszkając w tym mieszkaniu. Wszystkie moje lęki i fobie by się tam uaktywniły. Lubię jasne, przytulne przestrzenie. Tam tego nie ma. Ale szanuję czyjś gust i wybór - jeśli właścicielowi się podoba, to super i życzę mu szczęścia i dobrego życia tam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W tej sypialni czułabym się jak w lochu więziennym, brrr. I to w dodatku takim, który usiłował strawić pożar ;-) Chyba jeszcze żadna przestrzeń nie wzbudziła we mnie tylu negatywnych skojarzeń.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm, no nie wiem. Jest w tym wnętrzu coś takiego mocno dystansującego. Przywodzi na myśl skojarzenia z więzieniem, z opuszczonym szpitalem i generalnie miejscami, w których niekoniecznie chcielibyśmy się znaleźć... Mało przyjazne miejsce. Jeszcze jakoś najbardziej po ludzku wygląda kuchnia, ale reszta... Ściany wyglądają jak w lochu średniowiecznym - jak w tym cokolwiek wywiercić? Nawet moje wiertła z muntech24 miałyby problem, choć da się nimi wiercić praktycznie we wszystkim. Do tego całe wnętrze jest zbyt wystudiowane i bardziej wygląda jak pokazówka do fotografowania i umieszczania na blogach niż mieszkanie, w którym ktoś miałby żyć. No ale wszystko jest kwestią gustu. Mnie tego rodzaju koncepcja wystroju odpycha, widzę po komentarzach, że inni mają podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mieszkanie budzi bardzo dramatyczny efekt, czuje sie jakby absolutna cisze zawieszona w powietrzu po jakims naglym, mocnym wydarzeniu. Krzyk? Morderstwo? Tragiczny upadek czlowieka lub obiektu? Odejscie zolniezy po walkach?

    Otoczka wyspy kuchennej nie wyglada solidnie, jej spalony dol moze podobac sie lub nie wg. gustu ale gdyby wyspa stala zupelnie bez otoczki nie wygladalaby tez dobrze. Polaczenie prostych i nowoczesnych szafek z rozjasniona, przepracowana ceglana sciana z jednej strony i rzedem starych drzwi od szafek z drugiej wyszloby raczej tak jakby ta wyspe ktos tam przelotnie zostawil zanim znajdzie ona wlasciwe miejsce.

    Okno w sypialni jest bardzo ciekawe, nie wiem czy to kwestia rolety czy samej ramy okiennej, w kazdym razie poteguje wrazenie dramatyzmu, tak samo jak kafelki na podlodze w lazience ktore sa jakby odnosnikiem do czegos znajomego (ktos wspomnial o toalecie publicznej, moze to byc tez lazienka w szpitalu) ktory spycha reszte wnetrza w jeszcze wieksza przeciwnosc i ponownie poteguje dramatyzm.

    Mieszkanie na pewno wzbudza emocje. :) Szkoda tylko ze oceniamy wnetrza zaprojektowane przez architektow pod 2 katami : 1. czy chcial(a)bym tu mieszkac na codzien i 2. czy jest podobne do tego co juz znamy, co jest klasyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W komentarzach pojawiły się przecież takie stwierdzenia, że to wnętrze może się sprawdzić jako scenografia do jakiegoś horroru czy innego dramatu, czy pokazówka do fotografowania - być może jako wnętrze dość nietypowe, co nie znaczy jednak, że nam się podoba. A skoro przedstawia się je jako MIESZKANIE, w dodatku do wynajęcia, to jednak trudno pomijać tę mieszkalną funkcję. Kto takie mieszkanie zechce wynająć i na jak długo? Pewnie znajdą się takie osoby, spragnione odmiany czy jakiejś ekstrawagancji w otoczeniu, ale wygląda na to, że nie jest to mieszkanie marzeń większej części ludzkości.
      Ja też dostrzegam fotograficzny potencjał tego wnętrza, ale tak jak ktoś wspomniał - największą zaletą jest światło i przestrzeń, a zasługą projektanta jest to, że tej przestrzeni zbytnio nie zagracił.
      Plusy - dizajnerskie lampy. Minusy - zabrudzone doły, prowizoryczna zabudowa wokół kuchni (to naprawdę nie wygląda stabilnie i solidnie), no i ta zasłonka przy wannie - brr, kto tak teraz robi?
      *Peg*

      Usuń
  16. A mnie to mieszkanie urzekło, przez swoją nieoczywistą urodę właśnie. Wszystkie stałe elementy są surowe, ale jednocześnie, według mnie można je bez bez problemu wypełnić/dopełnić własnymi przedmiotami. No chyba, że byłyby to przepastne "babcine" szafy- wtedy tego nie widzę ;). Ale książki, kolekcja szkła czy ceramiki, czemu nie. Wymagałoby bo tylko pewnej dyscypliny przy wyborze regałów. Ale całe życie to według mnie sztuka właściwych wyborów. Po komentarzach widzę, że nie umiemy się uwolnić od pewnych stereotypów, na przykład co jest przytulne według nas? Beżo brązy? Pięć rodzajów drewna w jednym wnętrzu? Serwetki na stołach? Nie trafia też do mnie argument "czystości" życie jest za krótkie aby myśleć tylko o sprzątaniu. Poza tym, oceniamy innych swoja miarą, a może nie każdy uwielbia godzinami gotować obiady dla rodziny? Może kuchnia służy komuś do otwierania wina i wyciągania oliwek ze słoiczka? To jak z jedwabną koszulą; tak- gniecie się, tak- trzeba prać w pralni, ale żaden łatwy w praniu i 3 razy tańszy poliester nie da nam na skórze takiego niesamowitego uczucia i żaden się tak pięknie na ciele nie ułoży :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Przytulność nie musi być wcale stereotypowa, beżowo-brązowa, pokryta serwetkami i wypucowana na błysk (odnoszę się do komentarza nieco powyżej). Ja nie cierpię beżo-brązów i serwetek, nie stoję godzinami w kuchni i nie poświęcam się jakos szczególnie sprzątaniu. Nie podoba mi się jednak ta ściana w łazience, która wygląda jakby była pokryta ekskrementami, i jak widać innym kojarzy się podobnie. To nie jest miły widok. Gdyby tam był na przykład morski granat, albo chociaż szarość i grafit, to pewnie uniknęlibyśmy skojarzeń. Kuchnia jest spoko, ale faktycznie ta cienka płyta z boku wygląda niestabilnie i chyba jest z kiepskiego materiału - lepiej by wyglądała jakaś stalowa blacha, cegła albo kawał solidnej grubej dechy, nawet nadpalonej, żeby nawiązać do stylu. Przykład z jedwabną koszulą zupełnie tutaj nie pasuje, bo problem jest nie w minimalistycznym wystroju kuchni, kilka osób przyczepiło się to tej bocznej płyty obok kuchennej wyspy - wygląda jakby była z laminowanej pilśni, czyli materiału dość kiepskiego. Gdzież tu ten luksus? Lubię minimalizm w wydaniu luksusowym, a choćby tylko luksusem muśnięty, a to wnętrze razi minimalizmem dosć tanim i nijakim, bez polotu.
    Uwielbiam wnętrza industrialne, lofty, styl skandynawski także, i takie niestereotypowe industrialne lofty też bywają piękne i przytulne, ale to mieszkanie raczej nie porywa.
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  18. Kamień we wnętrzach nigdy do mnie nie przemawiał,jednak tutaj jakoś pasuje :) na pewno widać że właścicielka mieszkania ma określony, bardzo oryginalny styl, ale to chyba zaleta :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mieszkanie...intrygujące. Jako miejsce kilkudniowego pobytu w tak klimatycznym mieście jak Kraków - idealnie się wpasowuje ;)

    Pozdrawiam,
    Klaudia,
    z-dusza.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat do Krakowa to się ma jak pięść do nosa, moim skromnym zdaniem. Uwielbiam Kraków i będąc tam chciałabym oddychać jego atmosferą nieustająco... Ale być może mieszkając tam na stałe wolałabym we własnym mieszkaniu raczej od tego krakowskiego klimatu odpocząć, więc tutaj byłoby idealnie - nic, co by Kraków przypominało, no może poza architekturą (wysokie okna, zachowane stare cegły itd).
      Generalnie to nie wiem co autor miał na myśli urządzając to wnętrze. Mnie się kompletnie nie podoba, poza kilkoma elementami, wymienianymi przez inne osoby.
      Pozdrawiam
      Alina

      Usuń
  20. Dopiszę się jako osoba, która jest w stanie znieść wiele niepraktyczności dla ciekawego efektu. W moim pierwszym mieszkanku w kamienicy 7 lat temu pokusiłam się o elementy, które miały tworzyć klimat tj. odkryta cegła, oryginalne drzwi odarte z n warstw farby, retro zasłonka pod prysznicem, blat sklejkowy w kuchni, zamiast kafelków nad blatem farba tablicowa, subway tiles (wtedy jeszcze nie były tak popularne...), szlifowany beton na podłodze w łazience - potem zamieniony na czarne kafle, na większości ścian w łazience specjalna farba łazienkowa zamiast kafelków.

    Oprócz tej farby łazienkowej, oryginalnych drzwi i kotarki pod prysznicem (koniecznie z obciążnikami na dole, by jej nie podwiewało, no i prysznic musi być odpowiednio duży) wszystkie pozostałe zabiegi okazały się szaleńczo niepraktyczne... a przypominam: naprawdę mam dużą tolerancję do niepraktycznych rozwiązań, jeśli po prostu mi się podobają. Nawet moja ukochana odkryta cegła okazała się niewypałem, bo była na ścianie między mieszkaniem a klatką i bardzo od niej ciągnęło - może lepiej sprawdziłaby się we wnętrzu na ścianach między pomieszczeniami. Tak czy siak, dopiero przy tej cegle zdałam sobie sprawę jak często dotyka się ścian, bo w kontakcie była taka nieprzyjemna, że za każdym razem boleśnie sobie zdawałam sprawę, że się otarłam.

    Za to za najlepszą inwestycję uważam białą farbę zmywalną Beckersa w pokoju z aneksem, po 5 latach użytkowania przemyłam ściany szmatką i wyglądały naprawdę dobrze, bez potrzeby odmalowywania przed sprzedażą.

    P.S. A jakie krzesła Waszym zdaniem pasują do tej jadalni? Moim zdaniem te są idealne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawe i oryginalne mieszkanie. Podoba mi sie, ale nie wiem czy mogłabym zamieszkać w takim. Zdecydowanie wolę bardziej przytulne wnętrza. Pomimo to uważam, że na pewno to mieszkanie mogło by być idealne np. na sesje zdjeciowe.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :-)
Bardzo proszę o nielinkowanie do sklepów i stron firmowych.

ANKIETA

Spotkanie blogerów w Łodzi

Blogi o wnętrzach